Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.

Z historii Ułanów ks.Józefa

Moderatorzy: Staszek, Moderatorzy

Z historii Ułanów ks.Józefa

Postprzez Staszek » 7 sie 2006, o 19:18

8 Pułk Ułanów księcia Józefa Poniatowskiego.Samo brzmienie nazwy,to że to Pułk na wskroś krakowski,na wskroś małopolski,w odznace orły ziem tak bliskich sercu,to że służbę w nim,w latach dwudziestych XX wieku odbył mój dziadek - jako zwykły ułan,opowieści o jego pamiątce z tej służby - czapce z otokiem w kolorze starego złota...ileż jeszcze powodów mego uwielbienia dla tego Pułku.A patron - Szef?Józef książe Poniatowski - "Pepi".Lekkoduch?....bawidamek?...pędządzy nago zaprzęgiem przez ulice Warszawy człowiek bez zasad i honoru?Wielu może tak uważa.Dla mnie przede wszystkim Polak całym sercem,skromny i zdolny wódz armii koronnej na Ukrainie,generał gotów walczyć w Powstaniu Kościuszkowskim nawet jako szeregowiec,Naczelny Wódz Armii Księstwa Warszawskiego,do końca przy niej i przy sojuszniku,"rasowy" kawalerzysta,który - owszem dla zakładu,ale - w pełnym oporządzeniu przepływa Łabę.Na kilka przykładów opisujących takiego właśnie księcia Józefa przyjdzie czas w dalszych postach,w których chciałbym podzielić się tym co wiem o historii Pułku.Może będą to ciekawe dla innych informacje.
Ostatnio edytowano 9 sie 2006, o 15:28 przez Staszek, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Staszek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 169
Dołączył(a): 4 cze 2006, o 23:26
Lokalizacja: Ułan Księcia Józefa

Postprzez Ułan świętokrzyski » 8 sie 2006, o 00:32

Obym nie zapomniał,że robię to dla nich,dla PAMIĘCI O NICH,KTÓRA ZGINĄĆ NIE MOŻE!!!
Piękna puenta!
Kto jak kto, ale Ty Stasiu w pełni zasłużyłeś na udział w paradzie 5 sierpnia.

Szkoda tylko, ze nie wsztscy współcześni ułani w złotożołtych barwach chcą o tym pamiętać! A moze chcą tylko nie mogą z powodu ludzkich ułomności i skłonności? Ale to już jest ich problem! Każdy miał daną szansę! Nie można uszczęśliwiać nikogo na siłę! W tym przypadku potrzebne są zdecydowane i szybkie decyzje. Bo im dłużej będą odwlekane w czasie, tym szybciej ulotni się zapał innych.
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2634
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Historia 8 PU cz 1

Postprzez Staszek » 8 sie 2006, o 04:53

8 Pułk Ułanów za początki swego istnienia przyjmuje datę wystawienia Dywizjonu Ułanów przez księcia Józefa Poniatowskiego we Lwowie w 1784 roku. Chyba każdy z nas zna ten fakt. Większość opracowań jakie spotkałem mówi o oddziale liczącym 300 szabel. Wiosną tego roku natknąłem się w internecie na niemieckojęzyczną stronę (www.kuk-wehrmacht.de) której autor wspomina o tym, iż dywizjon ten składał się z 300 towarzyszy i 300 pocztowych. Potwierdza się zatem, że był to oddział sformowany wg. Polskich regulaminów, gdzie połowę stanowili towarzysze z lancami, a połowę pocztowi uzbrojeni w karabinki.
Skąd książe Józef w austriackiej armii?
Urodził się w 1763 roku w Wiedniu, w Pałacu Kinskych, jako syn Andrzeja Poniatowskiego i Teresy z Kinskych. Do armii austriackiej wstąpił w roku 1780 i służył w niej do roku 1789, kiedy to na wezwanie stryja – króla Stanisława Augusta – objał dowództwo Armii Koronnej, z którą bezskutecznie, acz wykazując się sporymi umiejętnościami dowódczymi, wielkim poczuciem żołnierskiego honoru i dbałością o podległych żołnierzy, opóźniał marsz interweniujących w Polsce korpusów rosyjskich w 1792 roku. (patrz post Rotmistrza: Józef Poniatowski).
Dywizjon Ułański brał udział w wojnie austriacko-tureckiej, podczas której został wcielony do jednego z pułków szwoleżerów austriackich.
Jak wówczas wyglądali Ułani księcia Józefa?
Oto kilka ilustracji przedstawiających galicyjskich ułanów w latach 1784-1786:
http://digitalgallery.nypl.org/nypldigi ... m=&pos=60#
http://digitalgallery.nypl.org/nypldigi ... m=&pos=61#
http://digitalgallery.nypl.org/nypldigi ... m=&pos=62#
http://digitalgallery.nypl.org/nypldigi ... m=&pos=73#
http://digitalgallery.nypl.org/nypldigi ... m=&pos=84#
http://digitalgallery.nypl.org/nypldigi ... m=&pos=85#
http://digitalgallery.nypl.org/nypldigi ... m=&pos=87#


Ciekawe, że w terminologii ubiorów ułańskich armii austriackiej przetrwały polskie nazwy takich części mundurów jak czapka, kurtka czy ładownica.
Po odejściu księcia Józefa, a wraz z nim wielu oficerów i towarzyszy do Armii Polskiej, dywizjon został wydzielony ze szwoleżerskiego pułku i stał się trzonem utworzonego 1.11.1791 roku Pułku Ułanów. Ze wspólnej służby ze szwoleżerami pozostał mu kolor kurtek – zielony. Ówczesnego munduru dopełniały białe, wąskie spodnie. Ich kolor został zmieniony na zielony w roku 1798 i do 1865 z takimi kurtkami stanowił obowiązującą barwę mundurów wszystkich pułków ułańskich armii austriackiej.
Pułk został utworzony już wg regulaminów austriackich, stracił więc swój towarzyski charakter. Lata 90-te XVIII wieku spędził na walkach armii austriackiej w ramach koalicji przeciw Rewolucyjnej Francji na włoskim i niemieckim frontach. Jak wiadomo w 1797 roku we Włoszech właśnie powstają Legiony Polskie, w dużej mierze zasilane przez dezerterów i jeńców habsburskiej armii. Czy byli wśród nich ułani z Galicji? Możemy się tylko domyślać, że zapewne ich tam nie zabrakło. Od samego początku rejonem poboru rekruta dla pułku była Zachodnia Galicja, więc polski żywioł wśród szeregowych ułanów stanowił zdecydowaną większość.
W roku 1798 pułk otrzymał numer 1.
Następne lata to ciągłe walki w wojnach napoleońskich. W latach 1848-1849 pułk brał udział w działaniach armii austriackiej w czasie Wiosny Ludów i Powstania Wegierskiego. Potem pułk uczestniczył w wojnie Austrii z Piemontem i Francja w 1859 roku. Nie posiadam wielu informacji z tego okresu. Kopalnia wiedzy jest zapewne praca P.Mikietyńskiego „1 Uhlanen Regiment – polski pułk w c.k. armii”.
W 1860 roku czwarte szwadrony ułańskich pułków 1,2 i 8 wykorzystane zostały do utworzenia 13 Pułku Ułanów. Wspominam o tym, gdyż odnalazłem ciekawą notkę o walce tego pułku w wojnie 1866 roku na froncie włoskim:
"Kto mógł w tej epoce kontynuować kawaleryjskie tradycje, jak nie... Polacy!!! 13 galicyjski pułk ułanów, dowodzony przez płka Maksymiliana Rodakowskiego (brata słynnego malarza Henryka - tego od portretu wodza armii węgierskiej z doby Wiosny Ludów, gen. Henryka Dembińskiego), złożony w dużej części z niedawnych powstańców styczniowych, 24 czerwca 1866 roku przeprowadził wspaniałą szarżę na zastępy włoskiej piechoty. Sztabowcy austriaccy tak o niej pisali: "Bezsprzecznie przyczynił się niesłychanie gwałtowny atak tego walecznego pułku do wielkiego przerażenia, a po części zupełnej paniki nieprzyjaciela na cały dzień bitwy". W ataku tym polski ułan, Władysław Brzuchowiecki, zranił następcę tronu Italii, ks. Humberta. Blisko czterdziestotysięczny korpus królewskiego syna, spanikowany szarżą, nie odegrał już większej roli w bitwie. Sama szarża miała dramatyczny przebieg - w pewnym momencie życie Rodakowskiego było zagrożone, gdy bersalierzy ubili pod nim konia. Wtedy por. Zygmunt Longchams de Berier, niedawny powstaniec styczniowy z patriotycznej rodziny polskiej o korzeniach francuskich, ocalił dzielnego pułkownika (dzieje Zygmunta są przykładem powikłanych losów Polaków w wieku XIX - został on w czasach późniejszych generałem armii Niemiec kajzerowskich). 13 galicyjski pułk ułanów, który za swój sukces zapłacił wysokimi stratami, stał się odtą bardzo popularnym. Sam Rodakowski powiadał, iż jego chłopcy "przyczynili się nadzwyczajnie do podniesienia sławy rycerskiej Polaków i ułanów austriackich". Przewagi ułanów spod Custozzy były przez lata przez polskich mieszkańców Galicji wymieniane jednym tchem z tymi spod Kircholmu i Somosierry. Polski żurnalista pisał o tych żołnierzach: "Przypomnieli światu najwspanialsze porywy bohaterstwa polskiego i zasługują na szacunek chociaż nie za Ojczyznę, ale bodaj za sławę polskiego imienia krew przelewali". Pułk uczcił sam Juliusz Kossak na jednym ze swoich płócien, dziś przechowywanym w głównym muzeum wojskowości w Wiedniu.
W tej samej wojnie na ziemiach polskich, bo pod Oświęcimiem, 1 galicyjski pułk ułanów stoczył romantyczną walkę z Prusakami, którą polscy mieszkańcy miasta uczcili stosownym pomnikiem".
Jak widać jest tez wzmianka o Pierwszym Pułku. Jego szwadrony w wojnie austriacko – pruskiej w 1866 roku nadzorowały granicę w rejonie Oświęcimia, Goczałkowic, Kęt i Dziedzic.
Wtedy też do pułku został wcielony Dywizjon Krakusów „Regimentarza” Kazimierza hr. Starzeńskiego. Powstał on jako oddział kawalerii ochotniczej i złożony był w głównej mierze z byłych Powstańców Styczniowych, którzy bądź schronili się w Galicji po upadku zrywu, bądź zostali tam internowani. Marszem pułkowym został w tym czasie Mazurek Krakusów z 1831 roku.


W roku 1865 czapki ułańskie (czaka) zostały zastąpione tatarkami (rodzaj krakuski – konfederatki), zielone kurtki – jasnoniebieskimi ułankami z wykładanym kołnierzem, a zielone spodnie – jasnoniebieskimi wpuszczanymi w wysokie buty. O polskim pochodzeniu "tatarki" - konfederatki nie trzeba wspominać. Ciekawe jest to, że wysokie buty i wpuszczane w nie luźne spodnie, półokrągłe guziki oraz "trójkątne" mankiety wzorowane były na ubiorach polskich chłopów.
Na zdjęciu poniżej: ułan w mundurze obowiązującym w latach 1854-1865 (po prawej) oraz ułan po wprowadzeniu nowych ubiorów w roku 1865 (po lewej).

Obrazek

Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.trutnov.cz/1866/index.html


Kolejna zmiana to zmiana koloru spodni na czerwone w 1868 roku i gruntowne przemundurowanie w roku 1876. Pozostały czerwone spodnie, wprowadzono kask ułański z kwaterami w barwach pułku (ulanenhelm), do codziennego użytku służyła ułanom, jak i całej austro – węgierskiej kawalerii czerwona furażerka, wprowadzono ciemnoniebieską ułankę i dwurzędowy kożuszek (pelzulanka). W roku 1884 ułańskie pułki pozbawiono lanc, a wyposażono w karabinki kawaleryjskie.

Na zdjęciu ułani w kolejności: 3,4,7,9 od lewej.

.Obrazek

Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.kuk-wehrmacht.de/


Od 1853 roku sprecyzowano obszary rekrutacji dla pułku. W latach 1853-1857 był nim teren werbunkowy 56 pułku piechoty z Wadowic, w latach 1857-1867 pułków 56 z Wadowic i 20 z Nowego Sącza, a w latach 1867-1889 56 z Wadowic i 13 z Krakowa.
Od 1889 do wybuchu I WŚ obszarem tym był teren I Korpusu czyli ponownie całej Galicji Zachodniej.
Pułk stacjonował w następujących garnizonach:
1791 Sáros-Patak, dann Rosenau, 1793-94 Lodi, 1798-99 Straubing, 1801-05 Pardubitz, 1806 Gabel, dann Bischof-Teinitz, 1807-09 Klattau, 1810 Pardubitz, 1811 Gaja, dann Gyöngyös, 1812-13 Nagy-Tapocsán, 1814-15 Debrecén, 1815 St. Floeian, 1816 Grosswardein, 1817 Wien, 1818 Saaz, 1843 Wien, 1845-48 Pardubitz, 1849 Neusohl, 1850 St. Georgen, dann Beraun, 1851 St. Georgen, 1854 Krakau, 1855-59 Wessely, 1860 Wessely, 1862 Mährisch Neustadt, 1863 66 Tarnów, 1866 Lugos, 1868 Temesvár, 1871 Oedenburg, 1876 Tarnów, 1880 Krakau, 1895 Wien, 1899 Monasterzyska.
Jak widać ostatnie 15 lat służby w armii austro – węgierskiej spędził pułk w Monasterzyskach, a jego kadra czyli szwadron zapasowy stacjonował w podkrakowskich wówczas Rakowcach przy obecnej ulicy Ułanów.
To na razie tyle o historii pułku. Historii służby w obcej armii. Ktoś może powie – nie ma się czym chwalić. Może i nie, ale jest to historia tego oddziału i żołnierzy w nim służących – naszych pradziadków, dziadków…..

"Przypomnieli światu najwspanialsze porywy bohaterstwa polskiego i zasługują na szacunek chociaż nie za Ojczyznę, ale bodaj za sławę polskiego imienia krew przelewali".


Pamiętajmy też, że gdy tylko odradzająca się Ojczyzna wezwała stanęli najszybciej jak mogli w szeregach Jej wojska i stanowili doświadczoną kadrę
Ostatnio edytowano 12 wrz 2006, o 07:01 przez Staszek, łącznie edytowano 9 razy
Avatar użytkownika
Staszek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 169
Dołączył(a): 4 cze 2006, o 23:26
Lokalizacja: Ułan Księcia Józefa

Wspomnienia z Kadrówki.....

Postprzez Lucas » 8 sie 2006, o 12:27

Mogę sie tylko zgodzić z wypowiedziami Kolegów zamieszczonymi powyżej. Dane mi było przejechać w tym roku trasę naszej defilady przez Kraków na taczance. Tym lepiej, nie mając powodów czuwania nad wierzchowcem, mogłem obserwować reakcje widzów zgromadzonych wzdłuż trasy przejazdu. Najbardziej zapamiętałem chwile uniesienia młodej pary przy Kosciele św. Anny kiedy to Pani Młoda ofiarowała nam swoją wiązankę ślubną. Piękne chwile - okupione co prawda dużym wysiłkiem - ale piekne. Ułan z Pacanowa wspomina o łyżce dziegdziu w tej naszej ułańskiej beczce miodu. Prawda - przykro słyszeć w masie pochwał z tłumu widzów przykre uwagi. Ale po to my są ułanami żeby z takimi sprawami dać sobie radę i wierzę że damy. A co do Stacha - powiem tylko - tak trzymaj Stachu a jeszcze nie raz przejedziemy ramię w ramię Królewskim Traktem.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 811
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Prośba

Postprzez Staszek » 12 sie 2006, o 21:29

Mam wielką prośbę do wszystkich odwiedzających. poszukuję wszelkich unformacji o 8 Pułku Ułanów Księstwa Warszawskiego. Jak wiadomo w okresie międzywojennym Ułani ksiecia Józefa dziedziczyli tradycje tego pułku. Jego pierwotna nazwa to 2 Pułk Ułanów Francusko - Galicyjskich, a powstał w roku wojny Księstwa z Austrią - 1809.
Informacje o nim pozwolą nam uzupełnić wiadomości o tradycjach i historii "naszego" pułku.
Avatar użytkownika
Staszek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 169
Dołączył(a): 4 cze 2006, o 23:26
Lokalizacja: Ułan Księcia Józefa

Hostoria 8 PU 1918-1920

Postprzez Staszek » 13 sie 2006, o 14:34

„Ułani! Nadeszła wreszcie chwila, w której nasz Pierwszy Pułk został pułkiem polskim. Wszyscy żołnierze niechaj się zgłaszają w naszej kadrze w Rakowicach. Ochotników zgłaszających się przyjmuje biuro werbunkowe w Rakowicach, koszary kawalerii. Oficerowie Pierwszego Pułku „Rakowice”.
Takiej treści afisze rozlepiono na ulicach Krakowa w listopadzie 1918 roku.
Spieszony Pułk (konie oddał w 1917 roku), latem 1918 roku znajdował się na Ukrainie w Jekaterynosławiu. Wtedy to z inicjatywy rtm. Stefana Dembińskiego powstało w nim sprzysiężenie powiązane z POW. Za główny cel obrano sobie niedopuszczenie do przetransportowania Pułku na Bałkany co zostało zapowiedziane. Dzięki pomocy polskich kolejarzy i w porozumieniu z POW udało się przetransportować prawie cały Pułk do Kadry (szwadronu zapasowego) stacjonującej wówczas w Kluczach pod Olkuszem. Tylko jeden z eszelonów, złożony z dowództwa i mieszanych narodowościowo ułanów został przejęty i rozbrojony przez Ukraińców w Podwołoczyskach.
Pod komendą rtm. Stefana Zabielskiego Polacy w kadrze zabezpieczyli przed kradzieżą zasobne magazyny oraz rozbroili i zwolnili obcych narodowościowo ułanów. Zakonspirowane komórki POW istniały w kadrze już od 1915 roku. 1 listopada 1918 roku powiadomiono Komendę POW w Olkuszu o przejściu oddziału do Wojska Polskiego.
Zgodnie z rozkazem Komendy Wojsk Polskich w Krakowie z 31 października 1918 roku Pułk zachowywał swą nazwę 1 Pułk Ułanów z dodanym członem „Ziemi Krakowskiej”. Przez pewien czas oficerowie dawnym zwyczajem c.k. armii używali tytułu „królewsko-polski”.
Na początku grudnia Pułk przeniesiono do koszar w Rakowicach. Jednocześnie w powiatach Małopolski Zachodniej rozpoczęto akcję ochotniczego werbunku byłych żołnierzy i wszystkich chętnych do służby w Pułku. Należy pamiętać, że dużą rolę przy organizacji Pułku odegrali oficerowie i żołnierze byłego 2 Pułku Ułanów księcia Szwarcenberga z armii austro-węgierskiej z mjr. Henrykiem Brzezowskim na czele. Pułk ten stacjonował przed I WŚ w Tarnowie.
W połowie listopada dowódca Pułku został mianowany płk. Roman Kawecki, który przechodząc na wyższe stanowisko zdał oddział ppłk. Adamowi Kicińskiemu dnia 14 stycznia 1919 roku.
Rozkazem z 30 grudnia 1918 roku został zmieniony nr Pułku na 8. Ostatecznie od kwietnia 1919 roku pełna nazwa oddziału brzmiała 8 Pułk Ułanów księcia Józefa Poniatowskiego. Nawiązano w ten sposób do korzeni Pułku czyli do Dywizjonu Ułańskiego wystawionego przez ówczesnego majora wojsk austriackich księcia Józefa Poniatowskiego, we Lwowie w 1784 roku.
18 stycznia 1919 roku na Front Śląski odszedł pieszy 2 szwadron w sile 70 ludzi pod dowództwem por. Kazimierza Starzeńskiego, do którego 24 stycznia dołączyła obsługa 1 km składająca się z 6 żołnierzy. 2 lutego oddział wzmocniony został przez kolejnych 100 podoficerów i ułanów. Odtąd 2 szwadron liczył pełne 4 plutony i jako formacja piesza walczył w Grupie płk. Latinika na Froncie Śląskim do marca 1919 roku.
10 marca, poprzez Rakowice przerzucono go do Twierdzy Przemyśl, której dowództwo włączyło go w skład Grupy rtm. Dunin-Borkowskiego. W jej składzie walczył, wciąż spieszony, od 14 marca 1919 roku.
21 stycznia 1919 roku do Grupy gen. Rydza-Śmigłego na Wołyń ruszył II Dywizjon rtm. Stefan Dembińskiego złożony z konnego 3 szwadronu por. Rudolfa Ruppa i półszwadronu km por. Jerzego Sosnowskiego. Liczył on 6 oficerów, 119 podoficerów i ułanów i 140 koni.
Dywizjon walczył z Ukraińcami na Wołyniu m.in. o Kowel, Hołub i Maniewicze
7 i 8 maja dołączył do niego 4 szwadron por. Kornela Krzeczunowicza, reszta szwadronu km oraz szwadron techniczny. Dywizjon nie wziął jednak udziału w walkach jako całość lecz został podzielony pomiędzy poszczególne grupy wojsk polskich. Stan taki trwał do ostatnich dni maja 1919 roku kiedy to już w całości toczy walki z oddziałami sowieckimi nad Styrem.
Następnie szwadrony Pułku brały udział w działaniach na Równe , a następnie w okolicach Korca i nad Słuczą.
Pomimo typowych działań w charakterze jazdy dywizyjnej zdarzały się akcje zbliżone do akcji kawalerii samodzielnej. Przykładem tego może być „zagon” szwadronów 5 i 8 pułków na Ołykę.
W odwodzie oddziałów gen. Iwaszkiewicza znalazł się wtenczas pieszy 2 szwadron, który w trakcie trwania ofensywy – 24 maja - został podporządkowany Grupie płk. Władysława Sikorskiego obejmującej kombinowaną dywizję piechoty walczącej z kontratakującymi oddziałami ukraińskimi.
18 czerwca 1919 roku powołano do życia 4 Brygadę Jady. Na jej dowódcę wyznaczono płk. Romana Żabę, a podlegały mu 6,8 i 9 pułki ułanów oraz 4 Dywizjon Artylerii Konnej. Sytuacja na froncie spowodowała jednak, że jej sformowanie stało się możliwe dopiero sierpniu.
Wtedy to także do II Dywizjonu dołączają 2 szwadron oraz dowódca Pułku z 1 szwadronem.

Szwadrony liniowe w polskiej jeździe składały się wówczas z reguły z 4 plutonów po 2 lub 4 sekcje złożone z 6 do 8 jeźdźców. Niekiedy przydzielano im patrol telefoniczny na wózku, a następnie na taczance. Nieodłącznym elementem szwadronu liniowego był jego tabor bojowy składający się z kuchni, wozu amunicyjnego, wozu prowiantowego i 2 wozów furażowych.
Szwadron km złożony był z 2 lub 3 plutonów po 4 km-y początkowo tylko na jukach.
Szwadrony techniczne miały zwykle tak niewiele materiału, że z reguły nie różniły się od szwadronów liniowych (do 8 Pułku taki szwadron dołączył w styczniu 1920 roku i tych właśnie powodów został przemianowany na 5 szwadron liniowy).

Jesienią 1919 roku Pułk walczył wraz z oddziałami 13 Dywizji Piechoty na linii rzeki Słuczy. Straty bojowe w toku ciągłych, krwawych walk podjazdowych nie były jedyną przyczyną spadku liczebności Pułku opiewającj wówczas na trzystukilkudziesięciu ludzi i 4 km. Ciężka służba w połączeniu ze złymi warunkami bytowymi powodowały liczne przypadki zachorowań na tyfus plamisty.
W listopadzie do oddziału przybyło dwóch oficerów: dotychczasowy dowódca szwadronu zapasowego mjr Henryk Brzezowski oraz rtm. W.S.Mitchell pochodzący z armii amerykańskiej walczącej podczas I WŚ we Francji.
3 lutego 1920 roku płk. Kiciński zdecydował się rozdzielić ułanów 2 szwadronu pomiędzy pozostałe szwadrony, a podoficerów wysłać do Rakowic , gdzie wraz z przebywającym tam na urlopie dowódcą tego szwadronu mieli sformować nowy 2 szwadron
.
4 lutego dowódcą Pułku został mianowany mjr. Henryk Brzezowski.
Skrwawiony Pułk pomiędzy 5 a 7 lutego udał się na odpoczynek do Zasławia
1 marca stan liczebny Pułku wynosił 12 oficerów, 296 podoficerów i ułanów oraz 80 ludzi obsługujących 6 ckm jucznych. Ponadto posiadał 446 koni wierzchowych, 18 jucznych i 144 taborowe, a także 37 wozów.

19 marca Pułk wyruszył ponownie nad Słucz i dzień później stanął w Smordyłowie oraz Rohaczowie. Nad Słuczą Pułk walczył do końca drugiej dekady kwietnia 1920 roku w ramach 4 Brygady Jazdy, jednocześnie współdziałając z oddziałami 7 Dywizji Piechoty, dokonując m.in., w dniach 7 i 8 kwietnia, wypadu na Hutę Zaborecką, gdzie rozbito znaczne siły wroga oraz wzięto sporo zdobyczy.
12 kwietnia z Rakowic wyruszył do Pułku „nowy” 2 szwadron. Nie zdążył jednak dołączyć do macierzystej jednostki przed rozpoczęciem ofensywy kijowskiej, gdyż został zatrzymany do dyspozycji dowództwa 2 Armii. Ze swoimi 4 oficerami i 100 podoficerów i ułanów stanowiłby dla Pułku znaczne wzmocnienie. Złączył się z Pułkiem dopiero 4 czerwca.
Przed ofensywą w Pułku trwały intensywne do niej przygotowania.
W dniu rozpoczęcia natarcia - 24 kwietnia – Pułk liczył 328 szabel i 6 km.

1,3 i 4 szwadrony liniowe, szwadron techniczny, który pełnił rolę 5 szwadronu liniowego oraz szwadron km, od 24 kwietnia 1920 roku brały udział m.in. w zagonie na Koziatyn, zajęciu Białej Cerkwi i Korsunia. Po rozpoczęciu ofensywy sowieckiej, pod Rohoźną następuje pierwsze zetknięcie Pułku z oddziałami 1 Armii Konnej Siemiona Budionnego. Pod Wernyhorodkiem, w ramach 1 Dywizji Jazdy, Pułk toczył krwawe walki, a jego stan topnieje do 267 szabel. Pod Czerwoną poniósł kolejne ciężkie straty. Pod koniec czerwca stan Pułku wynosił już tylko 144 żołnierzy, a po bitwie pod Kilikijowem 100 ludzi i z takimi siłami walczył pod Równem. Wykrwawiony odchodzi do Zamościa celem uzupełnienia. Po reorganizacji i powiększeniu stanu do blisko 600 szabel Pułk zdobył Beresteczko. Spieszony Pułk znów poniósł ciężkie straty w ludziach pod Stanisławczykiem, a w wyniku pomyłkowego zbombardowania koniowodnych przez polskich lotników – również w koniach.
Następnie wykrwawiał się w walkach z przeważającymi siłami Budionnego pod Zawidzem, Mikołajowem, Beresteczkiem i Brodami. Jego straty w tym czasie sięgały 1/3 stanu.
12 sierpnia ppłk. Brzezowski objął dowództwo 7 Brygady Jazdy, a na jego miejsce przyszedł mjr Karol Rómmel.
W tym czasie Budionny ruszył na Lwów, a 8 Pułk Ułanów i cała 1 Dywizja Jazdy otrzymała zadanie obrony miasta. W zwycięskiej dla Polaków bitwie pod Artasowem mjr. Rómmel został ranny, więc obowiązki dowódcy Pułku przejął rtm. Krzeczunowicz.
Nastąpił pościg za cofającym się Budionnym, który spod Sokala próbował jednak uderzyć na Zamość.
31 sierpnia doszło pod Komarowem do największej, kawaleryjskiej bitwy XX wieku, w której Ułani księcia Józefa odegrali ważną rolę, przyczyniając się do zwycięstwa Polaków. (patrz post PUŁKOWNIKA – KOMARÓW).
Po przegrupowaniu Pułk brał udział w ofensywie na Wołyń. 1 października stanął na odpoczynek w Korcu, a następnie brał udział w zagonie na Korosteń, po czym 13 października wrócił do Korca, gdzie przyszedł rozkaz o zaprzestaniu ognia.

15 października wrócił do Pułku mjr. Karol Rómmel, któremu dowództwo zdał rtm. Krzeczunowicz. Objął on jednak dowództwo ponownie 28 grudnia 1920 roku i dowodził do 30 marca 1921 roku, kiedy przekazał Pułk mjr. Stanisławowi Riess-Riesenhorstowi.

Po kilkumiesięcznym postoju w okolicach Łucka, a później Kamionki Strumiłowej, 8 maja Pułk przybył do swego stałego garnizonu w Krakowie.

W dwuletnich walkach poległo 9 oficerów i 99 szeregowych.
63 żołnierzy Pułku odznaczono Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari, w tym 16 pośmiertnie.
Przyznano 296 Krzyży Walecznych.
Pułk zdobył ponad 100 jeńców, 8 dział, 28 ckm, około 400 karabinów, wiele innego sprzętu oraz 2 sowieckie sztandary.
W roku 1920 kadra 8 Pułku zorganizowała dodatkowo 108 Rezerwowy Pułk Ułanów (późniejszy 20 Pułk Ułanów) oraz 208 Ochotniczy Pułk Ułanów – „Krakusów”, który następnie został włączony do macierzystego Pułku.

(na podstawie wspaniałych opracowań PP. Aleksandra Smolińskiego i Lesława Kukawskiego)
Ostatnio edytowano 27 lis 2006, o 09:40 przez Staszek, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Staszek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 169
Dołączył(a): 4 cze 2006, o 23:26
Lokalizacja: Ułan Księcia Józefa

Postprzez Ułan świętokrzyski » 28 sie 2006, o 15:34

Cóż można napisać o przedwojennych zwyczajach sławetnego 8 Pułku Ułanów ks Józefa Poniatowskiego?
Dwa lata temu wpadła mi w ręce książka Stanisława Radomyskiego „Wspomnienia o odrębnościach w zwyczajach i obyczajach kawaleryjskich II Rzeczypospolitej”. Autor opisuje tam pokrótce każdy z 40 pułków przedwojennej kawalerii.
A oto co można tam przeczytać o 8 PU.

„A więc 8 PU przejął wiele dawnych, polskich zwyczajów i obyczajów wojskowych od austriackiego pułku.
Do zwyczaju należało, między innymi, wznoszenie na wszystkich przyjęciach toastu za pomyślność pułku, w czasie którego oficerowie łączyli swe szklanki i podnosząc przy tym palce wskazujące prawej ręki, mówili: „Kupą Panowie”.
Jeden z najstarszych oficerów pułku, rtm rez. Władysław Piniński ofiarował srebrny puchar, na którym wyryte były słowa: „Razem Panowie”. Tym pucharem, w dniu święta pułkowego (19 marca) spełniany był toast za pomyślność Pułku.
18 marca, w przeddzień święta pułkowego oficerowie, ich rodziny, niektórzy podoficerowie i szwadron honorowy pułku, zbierali się na Wawelu. Tam oficerowie zaciągali warty honorowe przy kryptach księcia Józefa Poniatowskiego, a po 1935 roku – i marszałka Józefa Piłsudskiego. Po mszy św. następowało złożenie wieńców w tych kryptach.
Po ceremoniale, oficerowie pułku i ich rodziny, tradycyjnie udawali się na śniadanie do Hawełki na Rynku Krakowskim.
Corocznie 6 listopada w rocznicę bratobójczych walk w 1923 roku na ulicach
Krakowa (zginęło w tym dniu 12 żołnierzy pułku), z udziałem szwadronu honorowego, przy pomniku – grobowcu na Cmentarzu Rakowieckim odbywał się apel poległych oraz składanie kwiatów. Na zakończenie przemawiał dowódca pułku.
W czasie procesji Bożego Ciała, przy celebransie szła zawsze eskorta ułańska przy szablach.
Do zwyczaju należało również organizowanie przez pułk z okazji różnych uroczystości pokazów publicznych. Między innymi tzw. żywych szachów, łapania Tatarów, czy też walk pióropuszów. Pokaz żywych szachów odbywał się na arkadowym dziedzińcu zamku królewskiego. Do gry stawały dwie partie konne w strojach z XVII wieku: partia polska na koniach gniadych i partia turecka – na siwkach. Pokazem połączone były deklamacje.
W walce pióropuszów brały udział dwie grupy konne po 12 podoficerów każda. Jeźdźcy jednej grupy mieli na głowach czerwone pióropusze, a drugiej – białe. Gra polegała na ścinaniu szablami pióropuszy przeciwnikom.
Każdego ósmego dnia miesiąca oficerowie pułku spotykali o 8 wieczorem na wspólnej kolacji w kasynie oficerskim.
Do połowy lat 30-tych na terenie koszar oficerowie pułku nosili nieregulaminowe półpłaszcze wełniane w kolorze kawy z mlekiem, dwurzędowe, z bocznymi kieszeniami i kościanymi guzikami. Takie, jak nosili szwoleżerowie.
Pluton trębaczy pułku wyróżniał się tym, że koń kotlisty nie miał na czole kity. Natomiast cały pokryty był żółtą siatką w barwach pułku z bawełny merceryzowanej, wykończonej mnóstwem kutasików.
Pułk związany był braterstwem z trzema pułkami wraz z którymi walczył w 1920 roku pod Komarowe: z 2 Pułkiem Szwoleżerów, z 5 PU oraz z 9 PU..
Płk Kazimierz Masztalerz (był dowódca od 1930 do 1939 roku) wszystkim podchorążym zwykł mawiać po imieniu. Ale, żeby było to formalnie usankcjonowane, ze wszystkim zaraz po ich przybyciu do pułku wypijał bruderszaft. Naturalnie podchorążowie rozumieli ten gest pułkownika właściwie. Bruderszaft obowiązywał w jedną stronę, to jest dowódcę pułku. Bo jak mogło być inaczej?
Ale zdarzył się wypadek. Jeden z podchorążych rezerwy ten gest pułkownika potraktował zbyt serio.
W czasie manewrów letnich podchorąży ten nieudolnie dowodził patrolem rozpoznawczym i podpadł pułkownikowi, który omawiając zauważone błędy mocno go skrytykował a może i zbeształ.
Urażony tak surową oceną podchorąży zaraz po odprawie podszedł do pułkownika i powiedział: „Nie wygłupiaj się Kaziu, nie było tak źle”. Pułkownik (podobno) zaniemówił.
W 1936 roku podczas manewrów jesiennych w czasie postoju pułku w Radziechowach nad Wieprzem dowódca 8 PU płk Kazimierz Mastalerz w rozmowie z jednym podchorążym, wspominając walki w 1920 roku wyznał swoje credo życiowe w słowach: „… Każdy z nas musi umrzeć. Gdyby mi przyszło umierać – nie wyobrażam sobie innej śmierci, jak w błysku szabli, tętencie kopyt, w huku armat i Km-ów i z okrzykiem hurra! – jak w 1920 roki”. Po chwili dodał – „Na razie żyjemy piękny jest świat ułański…”
Któż mógł przypuszczać, że już wkrótce 1 września 1939 roku pod Krojantami w szarży dywizjonu
18 PU Pomorskich spełni się wizja Pułkownika ….

I właśnie ta wypowiedź pułkownika Masztalerza była mi inspiracją do napisania dwa lata temu tej króciutkiej modlitwy współczesnego kawalerzysty, którą umieściłem na początku wspomnień o śp. rtm Andrzeju Leśniku na www.ulani.pl
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2634
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Coś o Ułanach księcia Józefa we Francji w 1940 roku

Postprzez Staszek » 23 wrz 2006, o 10:07

Głównym elementem Wojska Polskiego we Francji były dywizje piechoty. Ostateczna ich forma została ustalona w maju 1940 roku. 3 maja 1940 roku pierwszej z nich nadano nazwę 1 Dywizji Grenadierów. W jej skład wchodził 1 Oddział Rozpoznawczy. Francuski etat tego typu jednostki ( Groupe de Reconnaissance de Division d’Infanterie ) przewidywał jego konno – motorową strukturę w związku z czym do nich trafiała większość oficerów i żołnierzy kawalerii, którzy po kampanii wrześniowej znaleźli się we Francji. Byli wśród nich również Ułani księcia Józefa, którzy pod dowództwem rtm. Eryka Matuszka dotarli do Francji poprzez Węgry. Stanowili oni podstawę formowanego oddziału rozpoznawczego 1 Dywizji Grenadierów. Składał się on ze szwadronu dowodzenia, szwadronu konnego ( 4 plutony liniowe i 1 pluton CKM ), szwadronu motocyklistów ( 4 plutony motocyklistów i sekcja gospodarcza ) oraz szwadronu zmotoryzowanego CKM ( 3 plutony CKM oraz pluton przeciwpancerny). Od samego początku oficerowie oddziału starali się nawiązać do tradycji 8 Pułku Ułanów . Początkowo zaowocowało to możliwością używania nazwy 1 Oddział Rozpoznawczy im. ks. Józefa Poniatowskiego, a już po wyruszeniu na front uzyskano wstępną zgodę na powrót do nazwy 8 Pułk Ułanów księcia Józefa Poniatowskiego.
Przed rozpoczęciem działań wojennych na terenie Francji szwadron konny zdał konie i został wyposażony w samochody ciężarowe. Tym samym jednostka przeszła na etat zmotoryzowanego oddziału rozpoznawczego.
Etat francuski przewidywał ( w nawiasach etat oddziału zmotoryzowanego ):
oficerów – 28 (26)
podoficerów – 63 (74)
szeregowych – 594 (547)
rkm – 24 (32)
ckm – 13 (3)
moździerze kal. 60 mm – 4 (4)
konie – 276 (brak)
motocykle – 99 (192)
samochody wszystkich wersji – 67 (59)
samochody terenowe ( półgąsienicowe ) – 25 (tylko dla oddziału zmotoryzowanego).


Walki toczył 1 OR w Lotaryngii: Hinsing – Schweix ( 14 – 15 czerwca ), Lagarde ( 17 – 18 czerwca ), Ogeviller ( 19 czerwca ), i Baccart – Raonl’Etape ( 20 – 21 czerwca ) i podzielił losy 1 Dywizji Grenadierów, która rozproszyła się po kapitulacji Francji.
Za kampanię francuską nadano 13 Krzyży Virtuti Militari, 33 Krzyże Zasługi z Mieczami oraz 133 odznaczenia francuskie.
(na podstawie „Kawaleria Pancerna w PSZ 1940 – 1945” pp. Zbigniewa Lalaka i Andrzeja Kamińskiego oraz „Księga Kawalerii Polskiej” Henryka Smacznego).
Wczytajmy się jeszcze w tekst powstały na podstawie wspomnień szefa sztabu 1 Dywizji Grenadierów – ppłk. Józefa Skrzydlewskiego. Jest tam kilka słów i o Żółtych Ułanach. Jak z nich wynika z ich postawy w tej kampanii również możemy być bardzo dumni.
(tekst pochodzi ze strony http://www.towarzystwo.ig...wrzesien_02.htm

"Podpułkownik dyplomowany Józef Skrzydlewski znajdował się we wrześniu 1939 roku w pierwszym rzucie Oddziału II Sztabu Głównego Naczelnego Wodza i wszystkie przesunięcia odbywał w składzie tego rzutu, aż do przekroczenia granicy rumuńskiej w Kutrach, w dniu 18 września 1939 roku. W Rumunii został internowany w Calimanestri, skąd uciekł do Bukaresztu. Tam sprzedał swój samochód marki Fiat 508. Za uzyskane pieniądze przedostał się przez Jugosławie i Włochy do Francji i zameldował się u generała Władysława Sikorskiego, który zaoferował mu dowództwo pułku w mającej się utworzyć 3 dywizji piechoty Armii Polskiej. Przewidując, że ta dywizja nie zdoła wejść na czas do akcji, poprosił o jakiekolwiek stanowisko w I Dywizji Grenadierów. Otrzymał pierwszy baon drugiego pułku, którym dowodził od 18 grudnia 1939 r. do 12 marca 1940 r., szkoląc napływających z Polski uciekinierów oraz polskich emigrantów pracujących we Francji. Chociaż już przed wojną wykonywał bardzo wyczerpującą pracę w Sztabie Głównym jako kierownik komórki naukowej "Niemcy", okres formowania dywizji we Francji wspominał jako najcięższy w jego życiu. Broń, którą oferowali Francuzi, była przestarzała i niewystarczająca. Po sformowaniu, dywizja posiadała trzy pułki piechoty i dwa artylerii; miała więc jedynie charakter obronny. Jej zadaniem był udział w obronie linii Maginota. Siedzibą dowództwa dywizji było Luneville. Z wielkim trudem i staraniem żołnierzy, którzy wbrew zakazom kupowali broń od Francuzów, udało się sformować nie tylko te pięć pułków, lecz również "Oddział rozpoznawczy", czyli dywizjon złożony z dwóch szwadronów na motocyklach i jednego na półciężarówkach. W chwili niemieckiego uderzenia, ppłk Józef Skrzydlewski został mianowany szefem sztabu dywizji i w tym charakterze brał udział w walkach. Bezcenny okazał się "Oddział rozpoznawczy", który wobec ucieczki Francuzów musiał stawać w obronie zagrożonych oddziałów polskich.Za obronę Kanału Marna-Ren (Canal de la Marne au Rhin) dowództwo francuskie uhonorowało swoim najwyższym odznaczeniem wojskowym "Croix de Guerre" dowódcę dywizji, generała Bronisława Ducha (1896-1980) i szefa sztabu dywizji, ppłk. Józefa Skrzydlewskiego.
Niemieckie ataki doprowadziły do rozczłonkowania frontu i okrążenia poszczególnych oddziałów francuskich, które w konsekwencji tego składały broń. Francuzi nie mieli zresztą ochoty do walki i kobiety alzackie wymyślały im mówiąc: "Patrzcie jak biją się Polacy, podczas gdy wy uciekacie!" Dwaj pułkownicy francuscy, którzy pełnili funkcje oficerów łącznikowych - jeden przy piechocie, drugi przy artylerii - płakali z powodu zachowanie się żołnierzy francuskich.

18 czerwca 1940 roku, radio alianckie podało do wiadomości rozkaz gen. Władysława Sikorskiego, aby oddziały polskie na własną rękę przebijały się przez Dunkierkę do Anglii. Nie zgodził się na to francuski dowódca korpusu. Dopiero 21 czerwca 1940 r. gen. Bronisław Duch wydał rozkaz rozproszenia i przedzierania się małymi grupkami przez pierścień Niemców."


http://s4.uploadline.com/line/7056932/_._ks._J_sefa_Poniatowskiego.jpg.html
Ostatnio edytowano 7 sty 2007, o 21:31 przez Staszek, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Staszek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 169
Dołączył(a): 4 cze 2006, o 23:26
Lokalizacja: Ułan Księcia Józefa

1798

Postprzez Staszek » 25 lis 2006, o 12:56

"Austriacy rekrutowali większość swych kawalerzystów z Galicji i dali im czaka i mundury podobne do noszonych w pułkach polskich. Ci austriaccy ułani walczyli przeciw Francuzom we Włoszech. W bitwie pod St. Giorgio koło Mantui, która miała miejsce 15 września 1796 roku, prawie cały ich pułk dostał się do niewoli. Prawdopodobnie to z tych jeńców powstał w dużej mierze pułk jazdy Legionów." Jan Pachoński: Legiony polskie. Prawda i legenda 1794-1807, T. II, Warszawa 1976, s. 338-340.

Szperając tu i ówdzie znalazłem taki oto przypis do artykułu na temat historii Pułku Ułanów Nadwiślańskich, którego początki sięgają grudnia 1798 roku.
(dla poznania jego barwnej historii polecam lekturę na stronie:

http://napoleon.gery.pl/vistula.php ).

Sprawdziłem od razu w różnych materiałach. Z dwóch istniejących podówczas austriackich formacji ułańskich ( od 1798 roku o numerach 1 i 2 ), we Włoszech walczył wtedy tylko pułk powstały z Dywizjonu Ułańskiego wystawionego przez księcia Józefa w 1784 roku, od roku 1798 1 Galicyjski Pułk Ułanów ( wszyscy wiemy o jakiej formacji piszę ).
Idąc za informacjami z opracowania Pana Pachońskiego jazda Legionów Polskich we Włoszech powstała w “dużej mierze” z wziętych do niewoli pod Mantuą ułanów rodem z Galicji.

Miejmy więc świadomość udziału w tworzeniu odrodzonych formacji polskiej jazdy we Włoszech w 1798 roku, licznej grupy ułanów z Galicji, Żółtych Ułanów, których wysłano do walki pod znakami austriackiego cesarstwa, a którzy rozsławili imię polskiego kawalerzysty – ułana - lansjera w całej Europie doby Napoleońskiej walcząc w szeregach Legionów, Legii Polsko - Włoskiej i Legii Nadwiślańskiej!!!
Ostatnio edytowano 26 lis 2006, o 00:55 przez Staszek, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Staszek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 169
Dołączył(a): 4 cze 2006, o 23:26
Lokalizacja: Ułan Księcia Józefa

Postprzez Ułan świętokrzyski » 25 lis 2006, o 22:25

Staszek! Tak trzymać! Ciekawe kto o nas coś napisze za sto lat! O "ułanach" w cudzysłowiu! Ale

Szwadronową jest dewizą ....
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2634
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

8 PU w życiu Karola Wojtyły

Postprzez Miro » 14 gru 2006, o 19:33

......Za debiut sceniczny Wojtyły uznaje się niemą rolę w przedstawieniu plenerowym "Sobótka" Kochanowskiego, które wystawione zostało w Zielone Świątki roku 1933 w Wadowicach i w Gorzeniu Górnym z okazji 25-lecia pracy pisarskiej Emila Zegadłowicza.

Wojtyła należał do szkolnego Koła Dramatycznego, prowadzonego przez profesora Bronisława Babińskiego. Pierwszym spektaklem w którym został udokumentowany udział 15-letniego Wojtyły są "Ułani Księcia Józefa" L. Mazura (4.05.1935 r.). Niemniej prawdopodobnie Wojtyła zagrał wcześniej w "Damach i huzarach" (17.03.1934 r.). Interesował się recytatorstwem, za "Promethidionem" Norwida zdobył drugie miejsce w międzyszkolnym konkursie recytatorskim, którym opiekowała się Kazimiera Rychterówna. Recytację uprawiał także później w Teatrze Rapsodycznym....


z tekstu:
papież Jan Paweł II, Karol Wojtyła
(18.05.1920 - 2.04.2005)
związki ze sztuką: Umiłowanie teatru
Avatar użytkownika
Miro
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 57
Dołączył(a): 13 mar 2006, o 18:15
Lokalizacja: Chrzanów


Powrót do Historia Kawalerii

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Tablice Ramki Reklamowe Aluminiowe Plastikowe, Agencja Fine, Staropolska, Projekty Domów Drewnianych, Projekty Domów Drewnianych, Producent Kopert, Koperty, Ramki Aluminiowe, Stojaki na foldery, Ramki Plastikowe, Stojaki z plexi, Ramki Reklamowe, Stojaki Plakatowe, Potykacze, stojaki, tablice, ramki, akcesoria reklamowe, Stojaki i tablice przymykowe, Tablice przymykowe OWZ, Stojaki Typu A Potykacze, ¦ciana prezentacyjna, Stojaki plakatowe, Stojaki plakatowe niskie, Stojaczki plakatowe, Stojaki plakatowe Wysokie, Stojaki na plakat i foldery Niskie, Stojaki na plakat i foldery Wysokie, Ramki reklamowe, Ramki sprężynkowe, Ramki aluminiowe, Ramki plastikowe, Stojaki i wieszaki na foldery, Wieszaki na foldery, Stojaki na foldery Niskie, Stojaki na foldery Wysokie, Wyroby z PCV i plexi, Stojaki i tabliczki z plexi, Kieszenie plakatowe z PCV bezbarwnego, Akcesoria reklamowe, Informacja przydrzwiowa,